Jak wdrożyłem AI do diagnozy roślin, testowałem na cudzych problemach i dlaczego za jakość kodu odpowiada kotka o wiedźmińskim imieniu

Jak wdrożyłem AI do diagnozy roślin, testowałem na cudzych problemach i dlaczego za jakość kodu odpowiada kotka o wiedźmińskim imieniu

Zacznę od małego wyznania.

Jeśli ostatnio zaglądaliście do sekcji Społeczność na zielnamanufaktura.pl i widzieliście wpisy z dzienników, które wyglądały trochę... dziwnie — jakieś nieoczekiwane choroby, podejrzane wpisy zabiegowe, rośliny w różnych stanach rozkładu — to nie żaden wandalizm ani błąd w bazie. To byłem ja. Testujący AI.

Pozwólcie, że wyjaśnię.

MarekZ
Utworzono: 02.04.2026 2026 20:32
Zaktualizowano: 02.04.2026 2026 21:07
rozpoznawanie chorób roślin AI aplikacja ogrodnicza diagnoza rośliny zdjęcie

Skąd w ogóle ten pomysł?

[Tutaj sobie pofantazjuję i powymyślam, bo to fajniej brzmi :P]
 

Odkąd ogłosiłem, że pracuję nad rozpoznawaniem chorób roślin przez AI, zaczęły spływać do mnie wiadomości. Od znajomych, od użytkowników aplikacji, od przypadkowych ogrodników z internetu. Treść zazwyczaj podobna:

"Hej, moja [roślina X] ma [coś podejrzanego], wiesz co to może być?"

Klasyczny ludzki odruch — jak ktoś buduje narzędzie do diagnozowania czegoś, to natychmiast staje się bezpłatną poradnią w tej dziedzinie.

Zamiast odsyłać wszystkich z kwitkiem, postanowiłem być mądrzejszy. Każde takie zgłoszenie wrzucałem do AI i sprawdzałem: czy diagnoza jest sensowna? Czy opis jest po polsku i brzmi jak odpowiedź ogrodnika, a nie jak wypluta z bazy danych encyklopedia? Czy system w ogóle nie zwariował?

Efekt uboczny: w dzienniku aplikacji pojawiło się kilkanaście wpisów z roślinami, których nie mam, z chorobami, których nie widziałem, z zabiegami, których nigdy nie wykonywałem. Kalafiory z plamkami. Groszek z problemami wzrostowymi. Drzewko migdałowe, które wyglądało, jakby przeżywało trudny rok.

Jeśli ktoś to widział i myślał: "ten człowiek ma dziwny ogród" — teraz już wiecie.

[Tutaj już nie ściemniam i na poważnie… :P]


Komu pomagałem?

Kilka przypadków, które przez moje ręce (i AI) przeszły w czasie testów:

[Jako że kwiatków nie mam, w mojej aplikacji pieniążek stał się kalafiorem, tuja - ulubione drzewko żony - to rzodkiewka,  itd…]

Ktoś miał kalafiora z żółknącymi zewnętrznymi liśćmi i brązowymi plamkami przy nerwach. AI: niedobór boru, ewentualnie chloroza z powodu zasadowego pH gleby. Zalecenie: sprawdzić pH, dokarmianie mikroelementami. Sensowne.

Ktoś inny miał groszek, który pięknie kiełkował, a potem przestał. AI wskazała na problemy z wilgotnością podłoża przy kiełkowaniu albo zbyt głębokie sadzenie. Też logiczne.

Był też przypadek drzewka migdałowego z szarobrązowymi naroślami na gałęziach — AI celnie stwierdziła, że to prawdopodobnie rak bakteryjny i zaproponowała protokół postępowania.

Wszystkie wpisy lądowały w dzienniku jako testy funkcjonalne. Bo tak właśnie wygląda testowanie oprogramowania, kiedy nie masz działu QA i jesteś sam: używasz prawdziwych problemów prawdziwych ludzi i sprawdzasz, czy system daje sensowne odpowiedzi.


Przy okazji — Ciri

Jest jeszcze jeden współpracownik, o którym muszę wspomnieć.

Moja kotka Ciri — tak, dokładnie, imię z sagi o Wiedźminie, bo ta kicia ma chyba jakieś śląskie korzenie i lubi, gdy padają dramatyczne słowa — od miesięcy pilnuje jakości kodu Zielnej Manufaktury.

Metoda jest prosta: siada obok klawiatury, patrzy na mnie z wyraźnym niezadowoleniem, kiedy coś nie działa, i fizycznie wchodzi między mnie a monitor za każdym razem, gdy próbuję wypchnąć na produkcję rzecz, która nie jest jeszcze gotowa.

Skuteczność na poziomie 94%. Pozostałe 6% to momenty, kiedy śpi i nie może maczać pazurków w procesie.

Moduł AI rozpoznawania chorób roślin przeszedł przez jej ręce — znaczy przez jej łapki — kilkukrotnie. Fakt, że działa, jest w połowie moją zasługą, a w połowie konsekwencją tego, że Ciri siedziała na klawiaturze akurat, gdy wysyłałem do serwera wersję z poprawkami.

Chyba.


Jak to teraz działa i jak przetestować?

Rozpoznawanie chorób roślin przez AI jest dostępne w aplikacji. Robisz zdjęcie chorej rośliny, wrzucasz, dostajesz diagnozę po polsku — co to, dlaczego i co z tym zrobić.

Każde zapytanie korzysta z zewnętrznych usług, które kosztują realne pieniądze, więc nie jest to "skanuj bez limitu na zawsze". Ale:

Nowe konto: po rejestracji dostajesz kilka darmowych rozpoznań, żeby sprawdzić, czy to w ogóle działa na Twoich roślinach.

Masz już konto? Napisz do mnie przez formularz na stronie. Dorzucę Ci kilka bezpłatnych skanów — bo im więcej różnych roślin i problemów przez system przejdzie, tym lepiej mogę ocenić czy działa poprawnie.

Formularz: 
https://zielnamanufaktura.pl/kontakt 

Społeczność z wpisami z testów: 
https://zielnamanufaktura.pl/community


Marek — programista, amator ogrodnictwa z Bieszczad i posiadacz kotki, która wie więcej o jakości kodu niż większość narzędzi CI/CD

Ciri — Head of QA, nieoficjalnie, bez umowy o pracę, za wynagrodzenie w postaci mokrej karmy w puszkach

Komentarze 0

Zaloguj się, aby dodać komentarz. Zaloguj się

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!